wtorek, 29 listopada 2011

Krakowskie reminescencje

Hoł! Hoł! Hoł!



Chwilkę nie pisałem... i dlatego Wam się trochę potłumaczę, wyjaśnię, opowiem i wynagrodzę...
A zatem, miałem już tydzień temu napisać na bardzo ważny temat, lecz ten projekt - do jakiego urósł wpis- się nieco rozszerzył i postanowiłem to zrobić w czasie późniejszym. A skutkiem tego jest dzisiejszy post na którego wszyscy czekali zagryzając wargi z zniecierpliwienia!!! Yyy... no przynajmniej pomarzyć można. 
Pokrótce i bez esów/ floresów- co w mojej życiowej gazdówce. 
Byłem w Bodzentynie na konferencji naukowej (przepiękny wyjazd i bardzo warci poznania ludzie!) - chyba ten wyjazd opiszę, aczkolwiek nie obiecuję. Chodzę do skalnych. Byłem w teatrze STU na "Rozmowach z Diabłem" w roli głównej - Jerzy Trela. Czas spędziłem również na urodzinach Żanety. A w wolnej chwili odwiedziłem Targi Minerałów na AGH (no... daleko nie miałem... ale trzeba zważyć na to, iż wracałem z urodzin Żanety )

A jak to u mnie bywa musi być wiersz! Tak! 
Rymy proste ale znaczące... i  (jak mi się wydaje) dosyć ciekawa budowa.

„Ciągły tytuł”

-NAGLE-
Plany sztuki
Haust nauki

-NIECHCIANY-
Mętlik wielki
Kres kropelki

-CIĄGLE-
Szekspir pisze
Znajdując ciszę

-NIEWIADOMA-
Konkrecja zawiesinowa
Głowa - grząska niemowa

-ZNOWU-
Fotografia ołówkowana
Drugi raz przelana

-CIEKAWE-
Marzenie ciągłe
Gdzie zaciągnie.

-JUŻ-
Poza podium
Błota odium


"Tłumaczenie Obiecane" - czyli geneza -"Opowiastka kurzu I"
Wiersz z poprzedniego postu, powstał pod wpływem muzyki skomponowanej przez Adama P. Mieliśmy do niej napisać tekst  słuchowiska i nagrać; do tego niestety nie doszło... ale powstał całkiem ciekawy ośmiozgłoskowiec. 
Słuchowisko miało traktować o chorym chłopcu, który prawdopodobnie umiera i wchodzi na strych, tam go zabawiają stare zabawki, porzucone rzeczy. W próbie pocieszenia chłopca kryje się jednak pewien mrok, niepokój... jakieś dziwne napięcie. Napotkane postaci opowiadają o życiu, co widzieli i jaki mają pogląd na dane sprawy (to, że mały schorowany chłopczyk jest słuchaczem dodaje prawdopodobieństwa całej sytuacji...) często bardzo skrajne. Pointa jest zaskakująca... lecz nie będę jej zdradzał, gdyż ona należy do całości utworu a nie do wiersza (będącego wszakże początkiem historii) zamieszczonego poniżej.
Interpretować nie będę… mija się to z celem.

"Idzie Baba do lekarza 
A lekarz klamka"



To klamka! ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz