wtorek, 3 stycznia 2012

"Ach po 2011..."

Skończył się rok 2011! Bywał On szalony, zwariowany, galopiasty ale i też spokojny i stonowany.

 W rondlu minionego roku mieszało się wiele składników i przypraw... mieszało i mieszało... matura, teatry, podróże, praca, studia, sport, odejście najbliższych...

Ale rok się skończył. Ziemia domknęła koło. A wraz z nią trzeba zamknąć rozpoczęte sprawy, kalendarze z końcówką 11 i ogłosić, że... Blog WW, szerzej znany jako Wątły Warzywniak o dosyć tajemniczym linku:
o-le-ala.blogspot.com ma 1 rok! Ach! och! Koniec roku 20JedenJeden a WW ma jeden! Jakież to piękne! Och! Ach! JedenJeden i Jeden!!! Łuch! Buch! Oooo...

Ale zanim rozpłynę się w tej przepięknej grze symboli i podobieństw utkanych lazurową nicią hafciarki o delikatnej, śniadej cerze, zaprezentuję Statystykę i Ciekawostkę...



Statystyka:


Blog w Ciągu roku uzyskał liczbę wyświetleń: 1210
- Styczeń: 254
- Luty : 163
- Marzec: 74
-Kwiecień: 112
- Maj: 47
- Czerwiec: 41
-Lipiec: 83
-Sierpień: 69
-Wrzesień: 72
-Październik: 71
-Listopad: 113
-Grudzień: 108

Z czego najwięcej wyświetleń osobnych miał post:
 "Mololo" (30) http://o-le-ala.blogspot.com/2011/02/malolo.html
"Hej ho!" (23) http://o-le-ala.blogspot.com/2011/01/hej-ho.html
"Płoną słowa płoną" (19) http://o-le-ala.blogspot.com/2011/01/pona-sowa-pona.html
"Jedziem z tym śledziem" (19) http://o-le-ala.blogspot.com/2011/01/jedziem-z-tym-sledziem.html

Przeglądarki internetowe:


Chrome -564 
Firefox -432 
Internet Explorer- 171 
Opera- 31 
Safari -
Mobile -
Netscape- 
Mobile Safari- 
Ubuntu -



Ciekawostka:


Sucha statystyki swoją drogą... ale najciekawsze jest to... co ludzie (zazwyczaj przypadkowi odbiorcy) wpisywali w wyszukiwarce zanim trafili na Wątłego Warzywniaka. ;]

Domyślić się można, że najczęściej padało słowo "wątły" i "warzywniak"... np.:
-"co to znaczy wątły"
- " najlepszy warzywniak w zakopanym"



Ale zastanawiające jest jak wiele ludzi trafiało na WW wpisując terminy związane z kolażem. NyPy.:
-"kolaż z gazety"
-"koladge z gazet"
-''kolaż z gazet'
-" collage z gazet"
-"kolarz z gazet praca" - Ktoś chyba szukał pracy jako zawodowy artysta zajmujący się kolażem...
                            ale raczej jej nie znalazł... no chyba, że istnieje praca gdzie jeździ się na gazetowym rowerze.
Jeszcze bywały takie:
- "ściana wyklejona gazetą"
- "giewont profil gory"
- i ostatnie i najbardziej zagadkowe: " tapczangg".

Polaków było -przez wzgląd oczywistej oczywistości- najwięcej.

Ale pojawiały się takie narodowości jak-od naj do mini-: Stany Zjednoczone, Rosja, (ale odwiedzają mnie mocarstwa!) Niemcy, Łotwa, Wielka Brytania, Holandia, Ukraina, Francja, Kanada.
Iście globalna potrawa. W globalnym kotle. Mieszana w globalnej wiosce.



Trzeba zaczynać już nowy rozdział i tym samym OGŁASZAM, że przez najbliższe 12 miesięcy blog będzie funkcjonował!

Pozdrawiam! Dobry rok zapowiadam! Powiadam wam, powiadam! ;]

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Wstęp do filozofii własnej.

Jeśli ułożysz sobie pewną filozofię  i ciężko Ci ją realizować, oznacza to, że jest to dobra filozofia.

wtorek, 29 listopada 2011

Krakowskie reminescencje

Hoł! Hoł! Hoł!



Chwilkę nie pisałem... i dlatego Wam się trochę potłumaczę, wyjaśnię, opowiem i wynagrodzę...
A zatem, miałem już tydzień temu napisać na bardzo ważny temat, lecz ten projekt - do jakiego urósł wpis- się nieco rozszerzył i postanowiłem to zrobić w czasie późniejszym. A skutkiem tego jest dzisiejszy post na którego wszyscy czekali zagryzając wargi z zniecierpliwienia!!! Yyy... no przynajmniej pomarzyć można. 
Pokrótce i bez esów/ floresów- co w mojej życiowej gazdówce. 
Byłem w Bodzentynie na konferencji naukowej (przepiękny wyjazd i bardzo warci poznania ludzie!) - chyba ten wyjazd opiszę, aczkolwiek nie obiecuję. Chodzę do skalnych. Byłem w teatrze STU na "Rozmowach z Diabłem" w roli głównej - Jerzy Trela. Czas spędziłem również na urodzinach Żanety. A w wolnej chwili odwiedziłem Targi Minerałów na AGH (no... daleko nie miałem... ale trzeba zważyć na to, iż wracałem z urodzin Żanety )

A jak to u mnie bywa musi być wiersz! Tak! 
Rymy proste ale znaczące... i  (jak mi się wydaje) dosyć ciekawa budowa.

„Ciągły tytuł”

-NAGLE-
Plany sztuki
Haust nauki

-NIECHCIANY-
Mętlik wielki
Kres kropelki

-CIĄGLE-
Szekspir pisze
Znajdując ciszę

-NIEWIADOMA-
Konkrecja zawiesinowa
Głowa - grząska niemowa

-ZNOWU-
Fotografia ołówkowana
Drugi raz przelana

-CIEKAWE-
Marzenie ciągłe
Gdzie zaciągnie.

-JUŻ-
Poza podium
Błota odium


"Tłumaczenie Obiecane" - czyli geneza -"Opowiastka kurzu I"
Wiersz z poprzedniego postu, powstał pod wpływem muzyki skomponowanej przez Adama P. Mieliśmy do niej napisać tekst  słuchowiska i nagrać; do tego niestety nie doszło... ale powstał całkiem ciekawy ośmiozgłoskowiec. 
Słuchowisko miało traktować o chorym chłopcu, który prawdopodobnie umiera i wchodzi na strych, tam go zabawiają stare zabawki, porzucone rzeczy. W próbie pocieszenia chłopca kryje się jednak pewien mrok, niepokój... jakieś dziwne napięcie. Napotkane postaci opowiadają o życiu, co widzieli i jaki mają pogląd na dane sprawy (to, że mały schorowany chłopczyk jest słuchaczem dodaje prawdopodobieństwa całej sytuacji...) często bardzo skrajne. Pointa jest zaskakująca... lecz nie będę jej zdradzał, gdyż ona należy do całości utworu a nie do wiersza (będącego wszakże początkiem historii) zamieszczonego poniżej.
Interpretować nie będę… mija się to z celem.

"Idzie Baba do lekarza 
A lekarz klamka"



To klamka! ;]

piątek, 4 listopada 2011

Elo Melo!

Jakby ktoś się pytał to u mnie wszystko w porządku.
Studiuję przykładnie.
A studiuję na AGH… lecz nie porzuciłem humanistycznych aspiracji.
Np. poszedłem sobie pewnego dnia do teatru STU w celu zebrania informacji o tanich biletach dla studentów. Powiedziano mi, że  tak owych nie ma. Pomyślałem sobie „no nic, raz baba za dziadem, raz dziad za babą. Trzeba by jednak coś tu wycisnąć – w końcu jeden z najdroższych teatrów w Krakowie… a sztuka jedna lepsza od drugiej”
- Ale ja jestem biedny student… – spróbowałem pociągnąć rozmowę dalej
- Mhmm… jest pewna ewentualność… jak przyjdziesz 15 min przed spektaklem to możesz kupić bilet połowę taniej… oczywiście w przypadku wolnych miejsc.
-Aha… - odparłem szybko kalkulując, gdy bilet będzie wynosił 100zł to ze zniżką zapłacę 50zł.
- Ale ja chciałbym jeszcze taniej! – Zaryzykowałem
- Hmm… - Sekretarka zmierzyła mnie wzrokiem, po czym odparła- w sumie to mógłbyś zostać wolontariuszem…
I dalej już poszło… i będę miał za darmo wstępy!
A żeby ten wpis nie był tak jednorodny…. Zaprezentuje wiersz  - już dawno obiecany (drugi mój ośmiozgłoskowiec(chyba))

„Opowiastka kurzu I”

Sekrety strychu ciemnego
Snem ciszy tak osnutego

Kroczenia nasłuchiwały
I gdy ustało- czekały…



Nieśmiało, niespodziewanie
Powolne drzwi otwieranie

Cienka światła stróżka wpada
W cieniu- jak promenada

Skrzypnęły- otwarte całe
Ledwo widać lica blade

Chuderlawy chłopczyk wchodzi
Ciekawy dziwów powodzi

A tam baśniowe oblicza
Lecz niby w blasku znicza...



Genezę pozwolę sobie objaśnić w następnym wpisie... ot tak żeby interpretacja była "swobodna" ;]

W tym miejscu chciałbym pozdrowić serdecznie Olę, gdyż widzę, że często wchodzi na Wątłego. Pozdrawiam!






Zaglądajcie też: http://www.scenastu.com.pl/
To do następnego- przystępnego! ;]

poniedziałek, 19 września 2011

Skrzypi koło w lesie/lasu

Guten!

To co ostatnio zobaczyłem, jadąc  na rowerze drogą pod reglami zaskoczyło mnie niczym czerwony pionek zielonego w chińczyku!
Moja ulubiona trasa jest wyremontowana! Nowy piasek! Korzenie zasypane!
A zatem bierzcie rowery i jedźcie! Warto!




















A czemu skrzypi? Bo coś mi rower się popsuł...

Czymta sie!

wtorek, 13 września 2011

"Idom cosy..."

Bon-żur z jajkiem!

     Jak wszyscy już zapewne wiedzą - maturę zdałem. Nie nowością też jest, że będę studiował Turystykę na AGH.  Ale prawdziwy nius brzmi - mam akademik! Tak! Nie muszę już osuszać terenu pod mostem , cerować  śpiwora i oswajać pobliskich szczurów  - będę mieszkał w akademiku! Najprawdopodobniej pokój będę dzielił z moim wspaniałym kuzynem Władkiem (już mamy projekty zagospodarowania przestrzeni). Lecz nie zamierzam tam spędzać całego wolnego, krakowskiego czasu; można np. pobiegać, pójść do teatru lub na wykłady... o właśnie! Jak będę chodził na wykłady to czasem też będę się uczył!
   A, że o nauce mowa to postanawiam zaprezentować Wam dzisiaj moje NOTAKI z liceum. (przypominam, iż zdałem maturę... czyli chyba nie są takie złe...)

Niech retrospektywa zagości! Zapraszam ;]

(klikając na zdjęcie uzyskujemy większy pikczer)

















czwartek, 14 lipca 2011

Idę. Lecz o nic mi nie chodzi.

Witam serrrdecznie! Serrrdecznie witam!

Na wstępie chciałbym zaprzeczyć wszelakim spekulacjom, pogłoskom, plotkom i tym podobnym... iż się gdzieś zagubiłem lub mnie nie ma w "najbliższym" świecie. Otóż jestem. A to, że ostatnio nie wchodzę na fb, nie bywam na imprezach i "w ogóle mnie nie widać" wcale nie musi oznaczać mojej anihilacji. Coś robię. Lecz ostatnio lubię "coś" robić trochę samotnie. A co? Np: Chodzę na szczudłach, Czytam książki ("Baron Drzewołaz", "Harry Potter i Insygnia Śmierci", Wywiad rzeka z Markiem Kamińskim ", "Wicehrabia przepołowiony" "W metafizyczne dziurze - teatr Witkacego w Zakopanem"), Objechałem taty dookoła (no bez 5 km.), robię prawo jazdy, staram się nauczyć gry na flecie (choć miernie wychodzi) i rzeźbię. A poza tym (albo jak zwykle) myślę nad głupotami... Czytając więcej książek niż zazwyczaj przestał do mnie trafiać sens aforyzmów, złotych myśli itp. Stąd  prześmiewczy ton w moich "złotych andronach", których nie trzeba brać poważnie... chociaż ... jak kto woli.
Zapraszam ;]

2005-11-07




"Kiedy ktoś mówi głupoty odpowiedz mu tak samo... lecz na inny temat"

"Jeśli nie wiesz co powiedzieć - nie milcz"

"Kiedy w złą drogę skręcisz- zmień ją!"

"Idź, lecz nie stawaj"

"Stój, ale rozważnie"

"Gdy będziesz umierał, wspomnij dzień narodzin"

"Głupio Ci?! To przestań myśleć."

"Każdy film ma dwa końce"

"Dawno temu powiedział ktoś:
- Trzeba działać!
Inny zaś rzekł:
- Tworzyć!
I co ich podzieliło?
HA! No właśnie..."

"Gdy droga jest kręta to nie pij lemoniady"

" Kiedy czujesz przesyt... to...to co?!"

"Nie czuj się niebezpiecznie, bo to ungefährlich [nie niebezpieczne]"

"Szukasz rady życiowej? Nie szukaj! Radź innym!" 





niedziela, 3 lipca 2011

"Lalka" - u la la & o-le-ala.



Chciałbym tutaj opisać zdarzenie, które miało miejsce dosyć dawno a mianowicie- 12 marca, godz. 19.00 2011 r. 

Właśnie wtedy była transmisja "live" na TVP Kultura Musicalu "Lalka" (reż. Wojciech Kościelniak) na podstawie powieści B. Prusa. z teatru muzycznego w Gdyni. 

O transmisji dowiedziałem się "mimochodem" z radia. Wtedy moja luźna, podświadoma myśl przyjęła to w ten sposób: "Musical? I do tego Lalka? Nie. Temat nie modny. Pewnie nudne. Nie mam czasu..." 

I jak pewnie każdy się już domyśla włączyłem wieczorem telewizor i obejrzałem spektakl. :) 

Nikt pewnie nie uwierzy, że to co tam zobaczyłem zmieniło niejako moje podejście do teatru i wpłynęło na dalsze życiowe decyzje. Lecz ważne jest to, iż całe wydarzenie wywarło na mnie ogromne wrażenie. 

Co się na nie złożyło? Rewelacyjna myśl reżyserska (!) Opowieść jest przedstawiona w sposób atrakcyjny, nowoczesny i jednocześnie zawiera elementy tzw. "oldschoolowe". Doskonale przerysowane postacie. 
Całość ogląda się z zainteresowaniem. Wokalne popisy aktorów(+ rewelacyjne tło muzyczne) pozostają na długo w pamięci. A w moim przypadku pozostaną na dłużej, gdyż kupiłem sobie płytę z muzyką ze spektaklu  (zresztą... już data tego wpisu o tym świadczy[04.07.2011]). Warte podkreślenia są również teksty piosenek. Rafał Dziwisz (który je układał(i raczej nie ma bliższego związku z biskupem)) wykonał niesamowitą robotę. Potrafił z prozy książkowej wydobyć rytm, rym i wiele, wiele innych smaczków.

"Lalka" otrzymała nawet sporo nagród: 

- GWARANCJA KULTURY (widziałem transmisje z gali- że tak pochwalę się publicznie)
- SZTORM ROKU Gazety Wyborczej Trójmiasto 
- TEATRALNA NAGRODA MUZYCZNA IM. JANA KIEPURY 
- NAGRODA TEATRALNA MARSZAŁKA WOJEWÓDZTWA POMORSKIEGO za najlepszy spektakl 2010 roku i za najlepszą rolę męską dla Rafała Ostrowskiego (Stanisław Wokulski) 


Nie mogę się doczekać jak zobaczę przedstawienie "na żywo" w Gdyni. 
A tym czasem polecam spektakl każdemu. A jak nie spektakl to płytę (Max był szczerze zafascynowany nią nie widząc musicalu) 

A jako, że to wpis o charakterze także informacyjnym oto kilka linków informacyjnych: 

http://www.muzyczny.org/spektakle/lista,szczegoly:lalka.html 
http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,103442,9222330,TVP_Kultura_pokaze__Lalke___Na_zywo.html

wtorek, 17 maja 2011

Okrzesane krzesło skrzeczy krzakiem

Witam po maturalnej przerwie!

Zapewne wypada pochwalić się wynikami czy coś w tym stylu... ale na nie trzeba poczekać do czerwca.
A zadem cierpliwości ;]

Teraz (kiedy piszę) jest godzina 02:02 i zakończyłem tworzenie mojego drugiego ośmiozgłoskowca.
O ile sobie przypominam to nie zamieściłem na blogu nawet pierwszego i w związku z powyższym pragnę naprawić zaległości. ;]


Oto i on: (nie jest to dzieło mojego życia, lecz warto przeczytać; chociażby z ciekawości- o ile jest to ośmiozgłoskowiec)



„Pnijmy się!”


Wszedł Albano na górę
Zobaczył rozległą chmurę

Widok wspaniały- niemały
Krainy dech zapierały

Jednak spełnienia nie doznał
Szybko źródło jego poznał

To piękne kłębiaste ciało
Nad Albanem górowało!

[Czyś nie lepiej jest być wyżej?
Widzieć wszystko u stup- niżej?]

I zapragnął zrobić susa
Do pięknego cumulusa…


czwartek, 7 kwietnia 2011

Etos Maturzysty

Witam!
Jak wszyscy zauważyli ( myślę że zauważyliście! no!) częstotliwość wpisów ostatnio spadła...
I niestety muszę Was zasmucić... tak będzie do 14 maja... (oznacza to, że do tego czasu może pojawić się od 0 do 1 wpisu)

Przyczyna tego jest prosta i nieskomplikowana... staram się spełnić etos maturzysty...
 Myślicie pewnie, że uczę się i narzekam na przemian? Otóż nie! Uczę się, narzekam, recytuję, narzekam i uczę się.
No właśnie! Moje wewnętrzne "coś", nie pozwoliło mi po prostu siąść na zadzie i włożyć nos w książkę aby spokojnie zdać maturę, jak przystało na każdego normalnego człowieka po liceum. Zająłem się konkursem recytatorskim... który pochłania trochę czasu... i matura nie jest już taka nieskomplikowana (o ile można było tak o niej powiedzieć)

Zaznaczam jednak, że konkurs recytatorski to dobra sprawa! Dają dobre jedzenie, można zagłosować na innych uczestników i miło spędzić czas. Gorąco polecam!

A  zainteresowanych zapraszam 11 kwietnia w poniedziałek... będę recytował... zapraszam!

Link gdzie co i jak: http://www.pwst.krakow.pl/?strona=9&lp=156

Pozdrowienia! Ding dong! ;]