Ostatnio na AGH odbyły się tak zwane "Targi Pracy", które dla większości oznaczają "Darmowe długopisy" a oprócz tego można dostać coś do "spapania". Ja np. otrzymałem pomarańczkę i pare krówek.... Jest się czym chwalić. Nie? :D
Podczas tego wielkiego wydarzenia, przypomniał mi się (jak pieron jasny błysnął w zakamarkach pamięci!) inny event, który miał miejsce ok. pół roku temu... a zatem zurück!
Obchodzono wtedy dzień poświęcony patronowi AGH , odbyły się wtedy konferencje pt. "Nowe odczytanie idei staszicowskich", w których miałem zaszczyt brać udział- jako widz oczy wiśnie- bardzo interesujące! Ciekawe! Wnoszące wiele w myślenie o tzw. "przyszłości"! I były ciastka!
Ale oprócz konferencji postawiono w głównym holu, piękne i kolorowe tablice dotyczące Stanisława Staszica:
Kiedy zobaczyłem powyższy obrazek, jak pieron jasny (!) - być może bliski krewny wcześniej wymienionego z rodziny "błyskawicznych"- uderzyła mnie spójność znanego cytatu z pod pomnika Staszica figurującego na reprezentatywnych schodach:
"Nauki i umiejętności dopiero stają się użytecznymi gdy są w praktyce do użytku publicznego zastosowane"
Na naszej uczelni nie mogło być inaczej, jak tylko pójść za tym wielkim hasłem i... użyć tablice o Staszicu w praktyce...i to do użytku publicznego zastosować!!! ;]
(jako ścianki do stoisk- gdyby nie było widoczne na zdjęciu)
Jak już tak "pieronuje", to opowiem o jeszcze jednym ciekawym fancie.
Nadszedł niedawno rok akademicki (może już dawno... ale kto by pamiętał!)
Na tę okazję postanowiłem sobie kupić notesik do "zapisków myśli" - ten z przed roku jest już nimi zbyt obciążony.
Wchodzę do papierniczego, przeglądam, grzebię, szukam takiego z gumką- aby nie otwierał się w kieszeni, szperam, plądruję, węszę, już rozpoczynam dziesiąte okrążenie po sklepie (bo z gumką nie ma!)
A tu trach! Bach! Szarabach! (nie muszę mówić chyba- jak pieron jasny!!!) Wpada mi w ręce taki notesik:
A na nim pełen zawijasów druczek:
"Golden Collection
Designed by Janusz Zemła"
Uśmiechnąłem się w duchu i od razu kupiłem.
Angielskiego dobrze nie potrafię. Sprawdzam znaczenie zagranicznych słów. Ale przeczucie mnie tym razem nie myliło: design- zaprojektować.
I zaczynam główkować... gdzie "designed"? gdzie "golden"? gdzie "collection"? :
No żywcem, oprócz napisu ( i nieintegralnego kodu wraz z ceną) nic! W środku, na zewnątrz, kratki puściuteńskie....
No nic.... wychodzi na to, że elementem "gold" jest sam napis... a "design" może należy doszukiwać się w niepowtarzalnym dobraniu cudownie połyskującej miedzianym kolorem pary zszywaczy, trzymających solidnie konstrukcję notesiku, skonstruowanego z najwyższej jakości lekko zażółtawionych stronnic, wraz z idealnie zieloną okładką!
Tak mnie to zafascynowało, że zacząłem szukać w wielkim oceanie internetu, kim jest geniusz, wizjoner i niepokorny artysta -autor "Golden Collection".
Niestety.... To imię i nazwisko jest tak popularne, iż utonąłem w burzliwych wodach cyberprzestrzeni.
(ale jeśli ktoś, kiedyś znajdzie informacje o genezie owego notesu, to proszę dzwonić)
W każdym razie jak mogłem nie kupić tego pięknego małego zeszytu, jeśli tyle radości mi dostarczył na wstępie? Mimo, iż nie posiadał gumki! Niech wiernie służy, przez cały sezon!
I raz jeszcze:
A zatem na otwarcie nowego tygodnia życzę:
Niech każdy z nas używa nauki i umiejętności w praktyce, goni jak pieron jasny, a codzienny "design" będzie zawsze "golden"!
Do zwidzenia! ;]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz