"forsz na fortepianie"- niczym wyzwanie, coś nie do przeskoczenia z jednoczesną nutką zuchwałości i zaraz potem pełne zrezygnowania "nie ma szans".
W każdym razie, po zapisaniu słów udałem się do podobnej krainy w jakiej był już mój sąsiad.
Teraz, gdy siedzę nad zapisaną kartką puszczam wodzę wyobraźni i... co to jest ten pieroński "forsz"?
Pierwsza myśl jaka mi przyszła brzmiała: na pewno jakiś trudny utwór - "forsz"- hmm... może jakieś forte (?) Ale Władek i.... fortepian!? (chciał przecież kiedyś opanować gitarę) Ale Władek i.... fortepian!?!?! Fakt. Przyznał zaraz potem: "nie ma szans".
Poszedłem dalej; wpisałem do słownika internetowego f-z. Nic... Choć! Światełko w ciemnym akademiku! Słownik podpowiada zmianę z forsz na forsch! Ha! Wedle tłumaczenia: forsch- raźnie. I bez zbędnych gramatycznych przymiarek- "raźnie na fortepianie... nie ma szans".
A zagłębmy się jeszcze bardziej w doliny wyobraźni! Popatrzmy na fortepian jako na wyzwanie, wyzwanie polegające na znanych regułach, regułach jasnych i określonych- no, czarno na białym! No! Ale kiedy dojdzie ów dzikie, obślizłe, brzmieniowo podobne ale nieznajome, tajemnicze i jednak obco brzmiące "forsz". FORSZ! Możemy stwierdzić wszyscy.... mogiła, baba po zakupach, pobite gary, musztarda po obiedzie, pogoda w poniedziałek.... jedną frazą: nie ma szans. I czyż nie jest tak w życiu? Kiedy znajoma sytuacja zostanie wyrażona w obcobrzmiącym określniku cofamy się w ostatniej chwili, zamiast jakiś czas powalczyć i spróbować rozwiązać problem- grunt pod stopami już znamy co z tego, że nie przeciwnika... a nóż, pod nieznajomym kryje się znajoma przestrzeń w innej perspektywie ukazana(?). Może zamiast forsz będzie forsch. Może. Wtedy wystarczy tylko raźnie chwycić po nagrodę! ;]
A taki naiwny optymizm mnie chwycił w czasie forschego powrotu do zdrowia. Choć świadom jestem czyhających forszów. ;]
Skończyłem pisać... a Władek dalej buzuje: "Piernik to jestem ja!" - stwierdził.
Piernik! Pozdro! ;]
Janek - Mistrz.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne opisy naszego DS Alfa 155 pokoju.
Piernik to jestem ja :)