Próbuję pisać różne teksty. Przeplatam nimi jako koszem wikliny na maliny :D
Dobra. Koniec tego wstępu. Prezentuje wiesz... z kiedyś i dokończony dzisiaj.
No to do zorroczenia! (chyba coraz głupsze mam te pożegnania , muszę coś z tym zrobić :) )
Ale do rzeczy.
"Płoną słowa płoną"
Płoną słowa płoną
Myśli świata chłoną
Księga ludzi cała gore
A odbicia duszy coraz bardziej chore
Szumi niemy wiatr w głośnym gaju
Nieopodal bard bez ust zatrzymał się na rozstaju
Stoi.
Stoi…
A słowa płoną i płoną
Razem z marzeń osłoną
Biblioteka pokoleń dymi
A echo cichnie między monumentami złymi
Cisza nagła
Jak piorun spadła
…
Półksiężyc amfiteatru z wolna odchodzi
Nie widząc popiołu powodzi
I tu mnieś zaskoczył nie po raz pierwszy, drogi kuzynie . "Lubię to" - taką bym dał ocenę. Jak na Fb ;)
OdpowiedzUsuń:D Dzięki i niezmiernie mi miło ;]
OdpowiedzUsuńMam trochę jeszcze napisanych...
mmm mnie również zaskoczyłeś pozytywnie :)
OdpowiedzUsuń