poniedziałek, 3 stycznia 2011

"Płoną słowa płoną"

Dziś trochę bardziej poważnie. Co nie znaczy oczywiście że nudno. ;]
Próbuję pisać różne teksty. Przeplatam nimi jako koszem wikliny na maliny :D

Dobra. Koniec tego wstępu. Prezentuje wiesz... z kiedyś i dokończony dzisiaj.

No to do zorroczenia! (chyba coraz głupsze mam te pożegnania , muszę coś z tym zrobić :)   )

Ale do rzeczy.



"Płoną słowa płoną"


Płoną słowa płoną
Myśli świata chłoną
Księga ludzi cała gore
A odbicia duszy coraz bardziej chore


Szumi niemy wiatr w głośnym gaju
Nieopodal bard bez ust zatrzymał się na rozstaju
Stoi.
Stoi…

A słowa płoną i płoną
Razem z marzeń osłoną
Biblioteka pokoleń dymi
A echo cichnie między monumentami złymi

Cisza nagła
Jak piorun spadła


Półksiężyc amfiteatru z wolna odchodzi
Nie widząc popiołu powodzi 




3 komentarze:

  1. I tu mnieś zaskoczył nie po raz pierwszy, drogi kuzynie . "Lubię to" - taką bym dał ocenę. Jak na Fb ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :D Dzięki i niezmiernie mi miło ;]
    Mam trochę jeszcze napisanych...

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm mnie również zaskoczyłeś pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń