wtorek, 15 lutego 2011

Stare ale JARE

   Witam ponownie! 
Ostatnio lubię sobie pogrzebać w moich starych tekstach. Jest to czynność bardzo przyjemna! Polecam! 
  Dziś chcę Wam zaprezentować artykuł, który napisałem rok temu. 
Pisałem wtedy do gazetki szkolnej (ach gdzie te czasy... ;] ) na tematy Oceanii i okolic. Mam nadzieję że się spodoba. (a po cichu myślę o wznowieniu serii  "Na Tapczanie..."   na WW)
Zapraszam! ;]

Na Tapczanie przez Oceanię

Pewnego pięknego poranka wstaję, włączam radio i słucham… „Aborygeni nie zgadzają się aby ich najwyższa góra nosiła imię Kościuszki!”
Przecieram zaspane oczy. I wraz z powolnym rozruchu świadomości, zaczynam sobie coś przypominać! Słyszałem o tym w 2007… a wtedy pisano że sprawa wybuchła w 2000, kiedy piszę ten artykuł jest 2010… tania forma reklamy, czy kolejna próba obalenia polskich śladów? A może one nie powinny tam być?! Przecież to ziemia aborygeńska! Żadnych śladów! Czyja ziemia to tego imienia!
   Hmm… ale zaraz, zaraz… zastanówmy się… jest też Mt. Wilhelm w Papui Nowej Gwinei nazwany na cześć Wilhelma II, pasmo gór Bismarcka jak i jego morze, wyspy Salomona, wyspy Cooka…
No tak ale Cook w dużym stopniu Oceanię „zwiedził” a Wilhelm? A Salomon? A Bismarck? A Kościuszko…?! Gdyby tak przeglądnąć  historię krajów Pacyfiku, to okazuje się że ich tam nigdy nie było w n.e. jak i p.n.e.

To co w takim razie robić? Plebiscyt? Konkurs? A może usunąć wszystkie nazwy poczym spytać najstarszego mieszkańca jakby nazwał to i tamto w staro-rdzenno-oceańsku?
Ale na szczęście w rannych audycjach, dobrym zwyczajem, nie dają takich dylematów bez rozwiązania! Przecież jeszcze w głowie sen o biegających po lesie, egipskich posągach miesza się z rzeczywistością…
Ekipa radiowa przepytała górali co sądzą na ten temat.( tak, tak górale o pogodzie, górale o piwie, a teraz o górach australijskich ech… )

-„ Jak to tak można?- wypowiada się jeden- A gdyby ktoś nam wziął krzyż z Giewontu i przetopił? No nie wolno!”

- „Władze Zakopanego proponują, aby Aborygeni przylecieli do Stolicy Tatr. Zapewnimy im ciepły ubiór i wyprowadzimy, na Mały Kozi Wierch w celu nazwania góry jak sobie będą chcieli. Poczym dostaną tabliczkę z nazwą i polecą do domu. Tylko żeby nie „wyganiali” Kościuszki! -Ściszając głos- ale my naprawdę  nic nie zmienimy.”

Jak widać, zawsze jest jakaś rada, aby załagodzić konflikt.
 Póki co,  nazwa góry nie została zmieniona. 
Chociaż nie jest wykluczone, 
że usłyszymy za rok o denerwujących się Aborygenach. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz