sobota, 20 października 2012

Rusza ratunek z gąszczu "sprawunek".

Sieje mano!

Ostatnio staram się teatralizować na wszystkie sposoby. A zatem na początku oficjalnie ogłaszam wszem i wobec:
Gdy ktoś będzie wybierał się/chciał/zamierza/marzy/bądź inny ma powód do odwiedzenia teatru; niech wali do mnie jak w dym! ;]

Dziś byłem na "Gąska" w teatrze Ludowym z Maciejem R. Myślę, że to całkiem niezła sztuka, porusza problemy życiowe typu: zdrada, rodzina, młodość, starość, cel, miłość... i wiele innych. Ale. Nie miałem w tym wpisie niczego recenzować. W każdym razie nie odradzam a polecam.

Idąc na spektakl byłem świadkiem ciekawej sytuacji. Nie wiedziałem gdzie znajduje się owa instytucja zwana Teatrem Ludowym i co jakiś czas zadawałem pytanie przechodniom, z prośbą o wskazanie mi drogi.
I tak, pokraczując namierzyłem wzrokiem w oddali jakąś dziewczynę. Powoli zmniejszałem odległość między nami, a tu nagle! Jak rozpędzone wilki! Jak wyżły wypędzone z klatki! Leci dwóch zakapturzonych chłopaków, mijają mnie aż dmuchnęło powietrzem i... PLASK! W tyłeczek dziewczyny! PLASK! Aż się ziemia zatrzęsła! ( a przynajmniej jej chodząca część).
Jak tragikomicznie musiało brzmieć z perspektywy seniority moje pytanie: "przepraszam, gdzie znajduje się Teatr Ludowy?" (zadane chwilę po "PLASK!"x2) ....
No nic... trudno... tak wyszło.... byłem już spóźniony na sztukę i musiałem się śpieszyć. ;]


Po krótkich bajdurzeniach zamieszczam wiersz- tytułowy "uratowany".
Jest jednym z nielicznych tzw. "pięciominutówek". Napisałem go w 5 min. wysyłając Władkowi skany map. Tak jakoś zachwyciłem się nad fenomenem tej rzeczy jaką jest- mapa, że dostał wraz z załącznikiem map (z trochę udawanym patosem) taki oto tekścik:



"Chwila mapy"

Ach mapa!
Mapa, Mapa!

Kiedy dotknie ją
moja łapa:


Kolorowy świat świta!
Chcę "koziczyć" na kopytach!

Szlak i "pozaszlak" się wita
Wchodzę w siatki szach!




Ach!
Ach!
Piękny świat!
Płaski świat!
W niej cztery końce jego,,,
Lecz smoka żadnego...

Bezkresnych, mórz...
Pięknych zórz i dzikich burz...
nie ma już...

I nagle! Abstrakcyjny świat ją składa...
Gdzieś w kulistą ciemność wkłada...




Uciekł do krainy zapomnienia na jakiś czas, ale dzięki Wieczorkom Poetyckim powrócił!

Pooozdrowienia! ;]


2 komentarze:

  1. Jak zwykle się uśmiałam :) uwielbiam czytać WW, absolutnie! Doprowadza mnie to do łez!

    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając wpis pomyślałem o "lansowanej" przed rokiem piosence "Nie nie boję się", skorelowałem ją w myślach z tym co musiała czuć ta dziewczyna gdy te dwa łobuzy "dały jej klaps"
    Żenada.

    Janek. Ładny wiersz. Naprawdę

    OdpowiedzUsuń